Planujemy nowy outfit ~ 1895 !

Kto czytał starsze posty wie, że strój na wydarzenia historyczne zaczynam szyć parę miesięcy przed, żeby wszystko dopiąć na ostatni guzik, wykończyć porządnie i nie martwić się o to, że zmarnowałam 5 m materiału na brzydką sukienkę. Korzystając więc z czasu wolnego, który podarował nam pan minister z powodu epidemii pewnego wirusa, znanego wszystkim doskonale, postanowiłam zająć się moją tegoroczną pszczyńską kreacją. Decyzję o tym, co sobie uszyję, podjęłam zadziwiająco szybko - nauczona poprzednimi piknikami, kiedy to poliestrowe tkaniny w połączeniu z upałem skutecznie powodowały moje cierpienia, stwierdziłam, że MUSZĘ jechać w czymś lekkim, bawełnianym lub lnianym, inaczej ugotuję się żywcem. Datowanie pikniku przypada na przełom XIX i XX wieku (dokładnie 1890-1910). Kierując się moją jawną miłością do Ani z Zielonego Wzgórza i bufiastych rękawów, pierwszym, co wpisałam w Pinteresta było hasło "1890 summer dress". Znalazłam suknię wręcz idealną, bawełnianą, letnią...