poniedziałek, 6 marca 2017

Na dobry początek-chemise

Chemise, jeżeli ktoś nie wie, to podstawowy element bielizny historycznej. Jest to koszulka "na sam spód",noszona praktycznie pod wszystkim. Zapobiegała otarciom od gorsetu i wchłaniała pot, więc reszta ubrań pozostawała czysta.
No, to chyba tyle w tej kwestii. Oczywiście, można by się o tym dłużej rozpisywać, ale nie po to piszę ten post.

Moja chemise powstała jeszcze w drugiej połowie lutego. Jest pierwszym elementem garderoby potrzebnym do sukienki z 1890s.

Jest uszyta z prześcieradła z second handu (50% bawełny, 50% czegoś poliestrowego, ale co mi tam). Wykrój mój własny, przerobiłam ten na bluzkę (wykrój btw przypomina trochę średniowieczną sukienkę xd)
Chemise nie ma rękawków, sięga do kolan, ma okrągły dekolt. Jest trochę skromna, ale mnie tam się to podoba. Przynajmniej nadmiar koronek nie będzie się odznaczał pod suknią.

Kilka przykładów z epoki:
źródło


Moja w sumie najbardziej przypomina tą trzecią od lewej w dolnym rzędzie. Chociaż... Nie przypomina żadnej xd
źródło

A oto przedstawiam wam moją wersję:

*fanfary*-albo raczej świerszcze...


Od razu przepraszam za zdjęcia. Robione jakimś starym aparatem, a do tego chemise leży na dywanie.

heh, znowu krzywe zdjęcie

 No więc tak to wygląda. Szału ni ma. Ale mnie się podoba. Wygląda nawet uroczo :)

i tutaj już jest trochę gorzej. Za nic w świecie nie potrafię równo podwinąć i przeszyć dekoltu. Ścieg jest krzywy, ogólnie nie wygląda to estetycznie. Do tego te dziwne, nieładne marszczenia.
Wiem, mogło być lepiej. Mogłam się bardziej postarać. Wciąż jeszcze nie szyją tak dobrze, jakbym chciała. Czasem coś źle wymierzę, wytnę, zszyję... Ale gdyby ludzie nie popełniali błędów, nie mieliby się na czym uczyć. W końcu ćwiczenie czyni mistrza, nie?

No, to chyba tyle w tej kwestii. Teraz zajmę się szyciem już wykrojonych pantalonów :D Albo lepiej robieniem zadania i nauką, bo zamiast tego piszę posta.

Pozdrawiam,
Patrycja

niedziela, 5 marca 2017

Co będę robić przez najbliższy czas, czyli bawimy się w Anię Shirley

Chyba już od dłuższego czasu, bo kilku lat, marzę o tym, żeby na chwilę przenieść się w realia mojej ulubionej książki "Ani z Zielonego Wzgórza" pióra Lucy Maud Montgomery (tak, wiem, że wszyscy wiedzą, kto to napisał. Tak, znowu wspominam o tej książce, ale prędko to się nie skończy). Wydaje mi się, że każdy kojarzy ekranizację z 1985 roku z Megan Follows w roli głównej. Wszystkie dziewczęta w tym noszą takie charakterystyczne sukienki z jeszcze bardziej charakterystycznym fartuszkiem:







Dobra, tu są tylko zdjęcia Ani i Diany, ale jedynie takie znalazłam.


Robiłam mały research, żeby sprawdzić, czy takie sukienki rzeczywiście były noszone. Po zobaczeniu tych fotografii (z lat l890!)






Stwierdziłam, że chyba tak :). A więc, skoro już wiem, że coś takiego noszono, dlaczego by tego nie uszyć? Mam dosyć ładny materiał na sukienkę (poszewka z second handu) i na fartuszek (prześcieradło z second handu).

Potrzebuję skompletować:
-chemise (już uszyta, za niedługo post),
-pantalony (wykrój już zrobiony, jak czas pozwoli wezmę się za szycie),
-halka (już mam)
-fartuszek,
-sukienka.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia. Gorset. Właśnie. Czytałam na Wikipedii anglojęzyczny artykuł "Corest controversy"(może kiedyś się pobawię, przetłumaczę wybrane fragmenty i napiszę o dziecięcych gorsetach) i trochę orientuję się w temacie. Nie dałabym rady jeszcze czegoś takiego uszyć, a poza tym byłby problem z wykrojem. Takie gorsety różnią się od "dorosłych-"-przypominają bardziej long stays. Także postanowiłam, że go nie będzie. Uznajmy, że moja mama nie chce, żeby jej córka już gorset nosiła xd.

Nie ma tego specjalnie dużo. Chcę wyrobić się może do połowy wakacji, żeby w lipcu pobiegać po lesie w sukience :) A poza tym, marzy mi się też edwardiański strój kąpielowy (o których istnieniu btw dowiedziałam się dzięki temu blogowi), ale to może kiedy indziej.
Także życzcie mi powodzenia. 

Miłego dnia,
Patrycja

*wszystkie zdjęcia znalezione na Pintereście*

środa, 1 marca 2017

Cześć

Nie mam pojęcia, jak zacząć. Może po prostu opiszę, po co to wszystko i co będę tu robić.

Modą historyczną zaczęłam się interesować na początku wakacji, po przeczytaniu już drugi raz "Ani z Zielonego Wzgórza". Na początku były tylko fryzury. Codziennie sterczałam przed lustrem tapirując i podpinając włosy, aby choć trochę móc przenieść się w czasie. Czytając o fryzurach trafiałam oczywiście na różne strony i blogi o historii mody. No i wpadłam po uszy.
Kiedy zobaczyłam, jak inne dziewczyny szyją sobie suknie, postanowiłam, że ja też będę. Że spełnię moje marzenia o ściśnięciu się w gorsecie i spacerowaniu w powłóczystej spódnicy.
Babcia nauczyła mnie szyć na maszynie. W sierpniu powstała moja pierwsza samodzielnie (no, prawie) uszyta rzecz-reticule z tutorialu Porcelany. Byłam bardzo dumna z tej torebki, w końcu to moja pierwsza "historyczna" rzecz. Co z tego, że jest z materiałów poli.
Na urodzin dostałam swoją własną maszynę. Na początku grudnia uszyłam regencyjną chemise, korzystając z tego posta i innego, dotyczącego wyroju, którego nie wiem jakim cudem znalazłam (jejciu, z samych tutoriali korzystałam :)).
Oczywiście, moja pierwsza koszulka nie była zbyt piękna, ale i tak byłam zadowolona. Następnie powstała halka, jeszcze brzydsza niż chemise. Ale trening czyni mistrza, nie?
Od tamtego czasu moje umiejętności w szyciu i krojeniu znacznie się poprawiły. Korzystając z książki "Co za szycie" Anny Maksymiuk-Szymańskiej SAMA narysowałam wykrój na bluzkę. Tak powstała zupełnie-nie-historyczna piżama. A później chemise, która rozpoczyna pewien projekt, ale o tym kiedy indziej.

Pomysł na założenie bloga towarzyszył mi prawię od początku. W końcu zebrałam się i jestem tutaj teraz (to też dzięki mojej przyjaciółce-możesz czuć się wyróżniona). Mam zamiar prezentować tu uszyte przeze mnie rzeczy, pisać o modzie, opowiadać o tematycznych książkach... Sama jeszcze nie wiem. Liczę, że z czasem nabiorę więcej swobody w pisaniu w internecie (na razie trochę się boję) i będę mogła nazwać siebie prawdziwym kostiumerem :D

Dobra, wyszło trochę zbyt słodko i naiwnie. Zastanawiam się, czy ktoś to przeczyta XD. Zobaczymy, co z tego mojego małego blożka będzie.

Pozdrawiam (i dziękuję wszystkim, którzy tutaj dotarli),
Patty