Długa droga do Milton - "Północ i południe" Elizabeth Gaskell

     Nie ma chyba kostiumerki, która nigdy nie obejrzałaby słynnego miniserialu Północ Południe z 2004 roku (tak, tego z Richardem Armitage, znanym przede wszystkim z roli w Hobbicie). Sama poznałam go wiele lat temu i w końcu przyszedł czas na książkę. Lekko przerażona jej wielkością (prawie 600 stron!) zabrałam się do czytania.




   Historia opowiada o losach Margaret Hale, młodej i pięknej córki proboszcza z urokliwej wioski Helstone, której życie całkowicie zmienia się wraz z przeprowadzką do przemysłowego miasta Milton. Zyskuje sobie przyjaciół zarówno wśród prostych robotników fabryk włókienniczych, jak i ludzi wyższych rangą, w tym pana Johna Thorntona, który okaże się postacią niezwykle dla niej istotną.
   Nie jest to powieść radosna, sielankowa. Razem z Margaret przechodzimy przez najbardziej burzliwe i dramatyczne lata jej życia. Śledzimy rozterki jej serca, razem z nią balansujemy między światem bogaczy i biedaków. Nietrudno wczuć się w wydarzenia - dzięki przyjemnemu językowi książkę czyta się łatwo i szybko (nie wiem, czy to kwestia tłumaczenia pani Katarzyny Kwiatkowskiej, czy stylu autorki). Bardzo urokliwym dodatkiem są też fragmenty wierszy rozpoczynające każdy rozdział, będące jego krótkim opisem, wprowadzeniem w nastrój i  jednocześnie podsumowaniem.

    Wbrew pozorom, nie jest to typowa XIX - wieczna książka o miłości. Sięga znacznie głębiej. W trakcie czytania często odnosiłam wrażenie, że to opowieść o samotności młodej dziewczyny w dorosłym, męskim świecie. Główna bohaterka, spełniając oczekiwania ojca, matki, kuzynki, lekceważy siebie i swoje potrzeby; jest dla nich niezbędnym oparciem, bez którego nie daliby sobie rady - skupieni na sobie i swoich smutkach. Margaret niezłomnie trwa przy nich, pomaga odzyskać siły i przetrwać najtrudniejsze momenty, sama pozostając zrozpaczona, przygnieciona ciężarem własnych i cudzych problemów, bez życzliwej duszy, której mogłaby powierzyć swoje troski. Jako przyjaciółka i córka, została postawiona przed problemami, z którymi tak młoda dziewczyna mogłaby sobie nie poradzić. A jednak z miłości i obowiązku mierzyła się z nimi z odwagą godną żołnierza na polu bitwy. Choć z początku nie darzyłam jej sympatią, z czasem zaczęłam współczuć i podziwiać jej ogromną siłę, pokorę i oddanie, którymi hojnie obdarowywała innych, sama pozostając zapomniana.
   
   Myślę, że jest to historia warta przeczytania, choćby ze względu na szczegółowo opisane i, jak sądzę, autentyczne opisy relacji pracowników i ich pracodawców z czasów rewolucji przemysłowej. Jednym z ważniejszych wątków jest strajk robotników - sytuacja niejednoznaczna, zupełnie różnie odbierana przez strajkujących i fabrykantów, pozostawiona czytelnikowi do samodzielnego osądu o jej słuszności.

   Co można by powiedzieć na koniec? Jeśli tylko macie czas, chęci i gustujecie w tego typu literaturze - czytajcie, bo warto. 
   

Komentarze

  1. Jeszcze nie czytałam tej książki, ale opis brzmi ciekawie, więc na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

XII Bal szkocki

Podsumowanie 2018

Szybka aktualizacja i co ostatnio wyszło spod stopki maszyny