Posty

Podsumowanie 2018

Obraz
Jako że rok 2018 skończył się niedawno, przydałoby się go trochę go szyciowo podsumować w jednym miejscu. Być może nie był on tak intensywny, jak u innych dziewczyn, ale mimo to naprawdę świetnie się bawiłam!    Zaczęło się od ogarniania sukienki na Pszczynę, która miała być moim Wielkim Kostiumowym Debiutem. Wiadomo, była  bielizna ,  gorset , a później sama sukienka i bonusowo cosplay z musicalu "Hamilton". Wiem, powtarzam się, ale ten piknik okazał się naprawdę spełnieniem moich marzeń i z niecierpliwością czekam na kolejny. Już powoli coś planuję i zaczynam robić, ale o tym kiedy idzie    Później nadszedł czas na jakiś hamiltonowy cosplay dla mnie, co zakończyło się wieeeelką klapą (jak na razie) i o czym możecie poczytać tutaj :  jak nie szyć sukienki    Po tej jakże dramatycznej porażce zrobiłam sobie trochę szyciowej przerwy, by we wrześniu powrócić z wielką mocą, a dokładniej zaczynając ni to rekonstrukcję, ni to moją włas...

Szybka aktualizacja i co ostatnio wyszło spod stopki maszyny

Obraz
Wiem, wiem, trochę mnie nie było, i szczerze mówiąc jeszcze trochę mnie nie będzie-na dobre przepadłam w szkolno-konkursowym wirze. Postaram się jednak coś tutaj robić, a jeśli nie tu, to na Instagramie, na który zapraszam. Dzisiaj z racji goniącego mnie czasu (książka do przeczytania na konkursik z polskiego :3) chciałabym pokazać i opisać Wam na czym aktualnie stoję w szyciu. Z "większych" rzeczy ostatnio uszyłam sobie dwie genialne spódnice. Wiecie-długość za kolano, ładne, grube materiały i jedne z moich ulubionych krojów(takich w stylu retro można powiedzieć). Jestem naprawdę z siebie dumna, może napiszę kiedyś coś o tym, chociaż nie do końca wpisuje się w tematykę bloga. Moja sukienka z 1797 roku też powolutku sobie powstaje. Gotowy jest cały stanik, nie licząc dziurek na wiązanie. Marszczenia z przodu wykończyłam i przyszyłam do przedniego panelu spódnicy. Zostały do zrobienia tylko te nieszczęsne dziurki, za które jakoś nie mam ochoty się zabierać :P, plisy z ty...

Duńska suknia ślubna z 1797r.

Obraz
Pierwszy września już dawno za nami, co oznacza, że umieranie  szkoła na dobre się zaczęła. Nie mam zbyt wiele czasu, na szycie, jak to z nauką bywa, ale coś sobie powoli dziubię. Opowiem wam, co. Podobną sukienkę zobaczyłam gdzieś na blogach rok temu i od razu bardzo mi się spodobała. Poszperałam i znalazłam. Doszłam do wniosku, że taka kiecka przyda mi się i na jakieś reko, i na bal (na które i tak nie pojadę hyhy). Kupiłam tkaninę, wydrukowałam wykrój, a teraz spokojnie sobie coś tworzę. źródło Sukienka znajduje się w zbiorach Duńskiego Muzeum Narodowego tutaj link do opisu sukienki  (a z boku na czerwono jest link do wykroju . Opisana jest jako suknia ślubna z 1797 roku. Próbując tłumaczyć opis na stronie muzeum (napisany oczywiście po duńsku) nie doszłam do niczego konkretnego (pozdrawiam tłumacz google). Na szczęście z pomocą przyszedł  teeeeen post . Autorka opublikowała naprawdę przydatne zdjęcia detali i po angielsku opisała proces szycia. Moj...

Jak NIE szyć sukienki

Obraz
Żyję! I mam się bardzo dobrze.   Jak zapewne wiecie, zaczęłam szyć cosplay Elizy Schuyler z Hamiltona. Tia... Zaczęłam. Od początku w sumie coś szło nie tak. Teraz sukienka leży w pudle, może kiedyś ją naprawię, ale pewnie po prostu wyrzucę, a spódnica będzie robiła za halkę. znowu przepraszam za zdjęcia, ale w moim pokoju nie mam dobrego miejsca, do tego podłoga jest krzywa i Żanetka nie stoi prosto. Jakby jeszcze to nie wystarczyło, rozładował mi się aparat:( upięłam to jakoś, żeby wyglądało, ale jest niemiłosiernie krzywo jedno z wielu niechlujnych miejsc a tutaj proszę bardzo nieskończone wszywanie fiszbin    Postanowiłam podzielić się tu moim doświadczeniem, ku przestrodze innych. W kilku punktach wyodrębnię najważniejsze sprawy. Mam nadzieję, że komuś się to przyda #1 Nie kupuj tkaniny w internecie, co do której masz wątpliwości.    Lepiej naprawdę pojechać do sklepu z tkaninami, a jeżeli nie ma poszukiwanego materiału, chociaż ...

Just you wait! ~~ Hamilton cosplay

Obraz
   Tak jakoś od października sobie słucham takiego superowskiego musicalu "Hamilton" autorstwa Lina Manuela-królaipanawszechrzeczy-Mirandy*. Nieprzemijająca miłość do tego musicalu i szycie munduru Washingtona dla koleżanki skłoniły mnie do uszycia czegoś dla siebie. Wybór padł na Elizę Schuyler-żonę Hamiltona, która jest naprawdę jedną z lepszych jak dla mnie postaci.    Kostiumy w musicalu są naprawdę poprawne historycznie. Właściwe sylwetki, kroje, wszystko tak szczegółowo dopracowane, że można by patrzeć i patrzeć. Jedynym minusem jest używanie zamków błyskawicznych, co złamało moje kostiumowe serduszko, ale nie ma się co dziwić, w teatrze nie ma czasu na zapinanie 26373672 guzików tylko po to, żeby zaśpiewać jedną piosenkę. Łapcie kilka zdjęć, żebyście wiedzieli, o czym mówię: Ładne są, ok?    Tę sukienkę szyję ja (patrz: niebieska) Troszkę sobie zmieniam, żeby bardziej było poprawne historycznie, ale ciiiii. ...

Niemożliwe *.* ~ osiemnastowieczny stays

Obraz
   Tytuł bardzo adekwatny, bo wciąż nie mogę uwierzyć, że udało mi się uszyć sznurówkę.    Historia dosyć prosta, no wiadomo, gorsety zawsze się przydają, bo mając gorset można wszystko. I stwierdziłam, że sobie uszyję i że będzie fajnie. . . . I było <3    Namęczyłam się trochę z tym cholerstwem, pieniążki na niego wydałam. Nie było to w sumie dużo(chyba max 50 zł)- dużo by było gdybym musiała zamawiać u gorseciarki. No ale jestem bardzo zadowolona  z efektu, serio. Wiem, że pewnie nie wygląda idealnie, ale go lubię. I spełniłam moje życiowe marzenie, a to najważniejsze <3 (za wysoki poziom słodyczy błeee)     W XVIII wieku istniały 2 rodzaje sznurówek: pełnofiszbinowe-full boned i półfiszbinowe-half boned. Szyto je z 3-4 warstw materiału. Były to: podszewka, 2 warstwy "podstawowej" tkainy, między którą wkładano fiszbiny i tkanina wierzchnia. Do tego stays wiązano je z tyłu, z przodu, z obu stron, jedne miały ramiączka, in...

XVIII-wieczna pszczyńska sielanka

Obraz
   Wiem, że już nikt tego nie robi, że po raz któryś już się nikomu nie chce, ale ja po prostu muszę opisać sobotni piknik! (wcale nie dla tego, że mam zadanie do zrobienia, wcale) fot. Grzegorz Krzysztofik    VI Piknik Krynoliny w Pszczynie był moim pierwszym wydarzeniem kostiumowym. Szyć zaczęłam baaaardzo wcześnie, bo już w styczniu, żeby nie stresować się niepotrzebnie i spokojnie i radośnie wyruszyć w słoneczną majową sobotę na piknik.   Oczywiście, wyszło jak wyszło i pomimo skończonej sukienki musiałam uszyć jeszcze męski mundur dla przyjaciółki (don't ask xD). Ale na szczęście zdążyłam, i pięknie ubrana, cała w nerwach wyruszyłam do Pszczyny.    Miałam się nie stresować, i tu znowu wyszło jak zawsze, no bo jak  być opanowanym kiedy za kilka godzin pozna się tych wszystkich cudownych ludzi, których blogi czyta się i przegląda instagramy od jakichś 2 lat - no, nie da się po prostu xD.    O samym pikniku mogę powiedz...