Posty

Styczniowy update

Obraz
   To dzisiaj tak krótko, pokażę Wam tylko, co uszyłam ostatnio.      O XVIII wieku gadam ostatnio cały czas, bo a) "wielkimi krokami" zbliża się Piknik w Pszczynie (nawet nie znam daty loool), a przez ostatnie kilkanaście miesięcy wyjazd na niego jest moim największym marzeniem, więc trudno, musicie znieść moje ględzenie o tym :* b) Hamilton: The American musical (wpiszcie sobie w google-serdecznie polecam wszystkim) i c) po prostu mi się podoba.     Świadoma tego, że pewnie nie znajdę czasu, a do uszycia jest kupa rzeczy (co będę tutaj w miarę możliwości relacjonować), już zaczęłam coś robić. Mianowicie: -bum pad/roll (sama nie wiem czym ten mój stwór jest ostatecznie) -halka wykrój, gdyby ktoś chciał (sama nie wiem jak udało  mi się to narysować *,*)    Moją poduchę prezentuje panna Żanetka (została ochrzczona tak przez mojego tatę, nie miałam nic do gadania xd). Historia, jak ta uboga dziewczyna z prowincji do...

Drogą na Zielone Wzgórza-edwardiańska sukienka dziecięca

Obraz
  (Uwaga uwaga, post był pisany pół roku temu, przepraszam za idiotyczne wyrażenia, błędy, itd... Wiadomo, o co mi chodzi ;) Zdjęcia bez twarzy bo tak naprawdę na każdym wyglądałam źle.) Po długich miesiącach mniej lub bardziej intensywnej pracy, mogę stwierdzić, że to coś trzyma się kupy, co więcej, podobno jest nawet ładne.   Jako pierwszy projekt w mojej kostiumowej karierze wybrałam dziecięcą sukienkę z lat 90 XIX wieku (pisałam o tym w  tym  poście). Nie wiem dlaczego, na początku był plan zaczynać od regencji, uszyłam nawet szkaradne chemise i halkę, ale  w końcu padło na "Anię". Stwierdziłam, że jak nie teraz, to nigdy, bo później będę za stara, a dorosła panna nosząca dziecięce ubranie to widok co najmniej gorszący. Chyba też od zawsze chciałam mieć właśnie taką wiejską, edwardiańką sukienkę. Poczuć się jak bohaterka książki i pobiegać boso w tejże sukience po łące o poranku. Z biegania nic nie wyszło, tak samo jak z innych zabaw, o których dawni...

Podsumowanie 2017

Obraz
No to mamy koniec roku xd. Nawet nie wiem, kiedy to minęło. Pamiętam, jak w zeszłe święta (w sensie te w 2016) szyłam swoją pierwszą regencyjną halkę... W sumie to nic się nie zmieniło, teraz też szyłam, tylko sukienkę.    Miałam napisać o Żanetce, o nowych regecyjnych rzeczach, które zrobiłam, ale kurcze, nie mogłam się jakoś zmotywować. Nie wiem czemu.    Okazuje się, że jedynymi rzeczami które uszyłam w tym roku były sukienka Ani Shirley i ta nieszczęsna regencyjna kiecka, która czeka na zdjęcia xd.    Od razu mówię: post o Ani będzie, nie wiem kiedy, czeka od lipca (sama nie wiem dlaczego w końcu tego nie wstawię xd), ale będzie, obiecuję. Tymczasem wrzucam tu mały smaczek, patrzcie, jak mi wyszło: Buźkę ucinam bo brzydka xd To teraz trochę poważniej:     To był dobry rok. Tyle się zmieniło, tyle się wydarzyło. I tych fajnych rzeczy, i tych złych. Chociaż faktycznie było wiele przykrych chwil, to podobało mi się. Naprawdę....

Zbiór myśli z ostatniego czasu.

Obraz
   Nie mam pojęcia jak zacząć. W listopadzie nie było posta, przepraszam, ale miałam urwanie głowy ze wszystkim i jakoś tak wyszło po prostu :/. Na szycie też zbyt wiele czasu nie miałam, bo te konkursy, a za miesiąc kolejne.Udało mi się coś uszyć od wakacji, postaram się za niedługo obfotografować to i moją nową przyjaciółkę Żanetkę (odpowiedzi kim może być owa Żanetka proszę pisać w komentarzach).    Życie toczy się, i toczy, dni mijają i nie zdążyłam nawet zauważyć, że minął już rok od uszycia mojej pierwszej chemise (o ile to paskudztwo można tak nazwać). Prawie codziennie przyłapuję się na myśleniu o rzeczach, które minęły, zapominając o teraźniejszości. Grudzień i listopad są miesiącami takiego dziwnego odrealnienia, tęsknoty i zadumy. Ciężko mi pozbierać myśli. Nie umiem znaleźć sensu w niczym, co robię. Za niedługo święta, najlepszy i najgorszy czas w roku, bo z jednej strony cudowne chwile, a z drugiej przytłaczająca świadomość przemijania.    ...

Łiszlista

Obraz
Wena twórcza razem z czasem na szycie poszły sobie gdzieś, a teraz pewnie piją szampana i śmieją się z mojego zaniedbanego blożka. No trudno.    Może głupio trochę się tłumaczyć, czemu mnie nie było, ale wiecie, przyszedł wrzesień, trzeba było zmienić tryb z wakacyjnego na szkolny, powieści wylądowały na szafce i czekają na wolny weekend, a zamiast nich na biurku zagościły podręczniki. Przyznam, że było to dla mnie trudne, bo starzy romantyczni koledzy poszli w odstawkę, a nowi tacy jacyś nieciekawi i zbyt naukowi, ale co zrobić.    Do tego ambitna ja stwierdziła, że pójdzie na dwie olimpiady, bo luzik, da sobie rade. I w konsekwencji tego moje życie to teraz poniedziałkowe oglądanie Outlandera (<3) ,  nauka historii, wkuwanie do sprawdzianów i myślenie o tychtrudnychidziwnychwierszachnakonkurszpolskiegooooo     (włącznie z   wkurzaniem się na Mickiewicza za jego chorą Odę do młodości i śmieszkowaniem ze Słowackiego) , i innych nieciekawyc...

"Ale mamo, ja nie chcę spać w tym staysie"-dziecięce gorsety cz.2

Obraz
  Wreszcie przyszedł czas na drugą część posta o dziecięcych klatkach  gorsetach, tych, którzy nie czytali pierwszej, odsyłam tutaj (no wiem, że miało być w lipcu, nieważne). *na wstępie dodam, że wszystkie cytaty pochodzą z Wikipedii (są to fragmenty listów, tekstów itp. z XIX i XX wieku, publikowanych w ówczesnych gazetach) a dokładnie z  tego  artykułu, który btw naprawdę polecam, z rozdziałów "Dzieciństwo" i "Nastolatki"*    A więc, skoro wygląd i historię tych gorsetów mamy już za sobą, możemy przejść do doświadczeń dziewiętnastowiecznych z nimi związanych. Wybiorę kilka tekstów, które przetłumaczę. Zaczynajmy! A friend of mine has a wonderfully slender figure, which she says is the result of her mother putting a flannel band round her, when she was only a year old, to mould her soft bones. At six she wore a corded corset with whalebones, and at thirteen her mother had her tightly laced, making her waist only fifteen inches. Moja przyjaciółka m...

Romanowie na fotografii #1

Obraz
   Post bardzo spontaniczny, ale jutro wyjeżdżam na niecałe 3 tygodnie, a później na kolejne 10 dni, więc nie wiem, jak to będzie w te wakacje, a tutaj bardzo mało się dzieje.    Jak pewnie nikt jeszcze nie wie, ostatnio mam w głowie tylko historię Romanowów (ostatnia dynastia carów w Rosji), a szczególnie ostatniej carskiej rodziny i chcę coś w końcu o nich napisać.    Mało osób wie, że Mikołaj II uwielbiał fotografować swoją rodzinę(na serio, chyba żadna panująca rodzina z tamtego okresu aż tylu zdjęć nie miała).  Dzisiaj więc przegląd kilku przynajmniej dla mnie zabawnych ujęć,  które dowodzą, że car też człowiek, a tytuł wielkiej księżnej nie zobowiązuje do ciągłego bycia damą. nie za bardzo wiem, co tu się dzieje (Maria i Anastazja) idealnie pokazane stosunki między młodszym i starszym rodzeństwem (Olga i Anastazja na Tatianie) to jest po prostu urocze! Maria śpi #1 (Anastazja i Maria z ojcem) Mikołaj całuje kochaną żo...