Posty

Robe a l'anglaise

Obraz
Nie wiem jak to się stało, ale ten blog ma już rok XD Także wszyscy niech ładnie zaśpiewają sto lat i przechodzimy do posta: ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Chciałam napisać  tylko, co sobie chcę uszyć na piknik. Z początku myślałam, że będzie to pierrot. Ot, jakiś żakiecik, łatwo będzie. No tak niezbyt. Bo pierrot to chyba najbardziej skomplikowana w kroju osiemnastowieczna rzecz ( zaraz po robe a la francaise, pet'en'lairze i pewnie czymś, o czego istnieniu nawet nie wiem). Myślałam więc, co mi się też podoba, a co nie będzie trudne do uszycia. Chemise a la reine nie, bo takie zbyt popularne i każdy w tym będzie, robe a l'anglaise... No właśnie! Moja mama powiedziała, że to w sumie jest ładniejsze od pierrota. Poszperałam trochę na pintereście, popatrzyłam na wykrój od Nory Waugh i postanowiłam: "tak, to jest to". Pozostaje teraz kwestia koloru. Chcę paski. To wiem na pewno. Albo nie. Zależy. Nie wiem komplet...

Zmiany

*uwaga, zmieniłam wygląd bloga, bo był już dla mnie trochę zbyt cukierkowy. Nie znam się na tym kompletnie, mam nadzieję, że nie jest aż tak źle. (co ja się oszukuję, wygląda koszmarnie xd). Tyle mam do powiedzenia, kurtyna*

Styczniowy update

Obraz
   To dzisiaj tak krótko, pokażę Wam tylko, co uszyłam ostatnio.      O XVIII wieku gadam ostatnio cały czas, bo a) "wielkimi krokami" zbliża się Piknik w Pszczynie (nawet nie znam daty loool), a przez ostatnie kilkanaście miesięcy wyjazd na niego jest moim największym marzeniem, więc trudno, musicie znieść moje ględzenie o tym :* b) Hamilton: The American musical (wpiszcie sobie w google-serdecznie polecam wszystkim) i c) po prostu mi się podoba.     Świadoma tego, że pewnie nie znajdę czasu, a do uszycia jest kupa rzeczy (co będę tutaj w miarę możliwości relacjonować), już zaczęłam coś robić. Mianowicie: -bum pad/roll (sama nie wiem czym ten mój stwór jest ostatecznie) -halka wykrój, gdyby ktoś chciał (sama nie wiem jak udało  mi się to narysować *,*)    Moją poduchę prezentuje panna Żanetka (została ochrzczona tak przez mojego tatę, nie miałam nic do gadania xd). Historia, jak ta uboga dziewczyna z prowincji do...

Drogą na Zielone Wzgórza-edwardiańska sukienka dziecięca

Obraz
  (Uwaga uwaga, post był pisany pół roku temu, przepraszam za idiotyczne wyrażenia, błędy, itd... Wiadomo, o co mi chodzi ;) Zdjęcia bez twarzy bo tak naprawdę na każdym wyglądałam źle.) Po długich miesiącach mniej lub bardziej intensywnej pracy, mogę stwierdzić, że to coś trzyma się kupy, co więcej, podobno jest nawet ładne.   Jako pierwszy projekt w mojej kostiumowej karierze wybrałam dziecięcą sukienkę z lat 90 XIX wieku (pisałam o tym w  tym  poście). Nie wiem dlaczego, na początku był plan zaczynać od regencji, uszyłam nawet szkaradne chemise i halkę, ale  w końcu padło na "Anię". Stwierdziłam, że jak nie teraz, to nigdy, bo później będę za stara, a dorosła panna nosząca dziecięce ubranie to widok co najmniej gorszący. Chyba też od zawsze chciałam mieć właśnie taką wiejską, edwardiańką sukienkę. Poczuć się jak bohaterka książki i pobiegać boso w tejże sukience po łące o poranku. Z biegania nic nie wyszło, tak samo jak z innych zabaw, o których dawni...

Podsumowanie 2017

Obraz
No to mamy koniec roku xd. Nawet nie wiem, kiedy to minęło. Pamiętam, jak w zeszłe święta (w sensie te w 2016) szyłam swoją pierwszą regencyjną halkę... W sumie to nic się nie zmieniło, teraz też szyłam, tylko sukienkę.    Miałam napisać o Żanetce, o nowych regecyjnych rzeczach, które zrobiłam, ale kurcze, nie mogłam się jakoś zmotywować. Nie wiem czemu.    Okazuje się, że jedynymi rzeczami które uszyłam w tym roku były sukienka Ani Shirley i ta nieszczęsna regencyjna kiecka, która czeka na zdjęcia xd.    Od razu mówię: post o Ani będzie, nie wiem kiedy, czeka od lipca (sama nie wiem dlaczego w końcu tego nie wstawię xd), ale będzie, obiecuję. Tymczasem wrzucam tu mały smaczek, patrzcie, jak mi wyszło: Buźkę ucinam bo brzydka xd To teraz trochę poważniej:     To był dobry rok. Tyle się zmieniło, tyle się wydarzyło. I tych fajnych rzeczy, i tych złych. Chociaż faktycznie było wiele przykrych chwil, to podobało mi się. Naprawdę....

Zbiór myśli z ostatniego czasu.

Obraz
   Nie mam pojęcia jak zacząć. W listopadzie nie było posta, przepraszam, ale miałam urwanie głowy ze wszystkim i jakoś tak wyszło po prostu :/. Na szycie też zbyt wiele czasu nie miałam, bo te konkursy, a za miesiąc kolejne.Udało mi się coś uszyć od wakacji, postaram się za niedługo obfotografować to i moją nową przyjaciółkę Żanetkę (odpowiedzi kim może być owa Żanetka proszę pisać w komentarzach).    Życie toczy się, i toczy, dni mijają i nie zdążyłam nawet zauważyć, że minął już rok od uszycia mojej pierwszej chemise (o ile to paskudztwo można tak nazwać). Prawie codziennie przyłapuję się na myśleniu o rzeczach, które minęły, zapominając o teraźniejszości. Grudzień i listopad są miesiącami takiego dziwnego odrealnienia, tęsknoty i zadumy. Ciężko mi pozbierać myśli. Nie umiem znaleźć sensu w niczym, co robię. Za niedługo święta, najlepszy i najgorszy czas w roku, bo z jednej strony cudowne chwile, a z drugiej przytłaczająca świadomość przemijania.    ...

Łiszlista

Obraz
Wena twórcza razem z czasem na szycie poszły sobie gdzieś, a teraz pewnie piją szampana i śmieją się z mojego zaniedbanego blożka. No trudno.    Może głupio trochę się tłumaczyć, czemu mnie nie było, ale wiecie, przyszedł wrzesień, trzeba było zmienić tryb z wakacyjnego na szkolny, powieści wylądowały na szafce i czekają na wolny weekend, a zamiast nich na biurku zagościły podręczniki. Przyznam, że było to dla mnie trudne, bo starzy romantyczni koledzy poszli w odstawkę, a nowi tacy jacyś nieciekawi i zbyt naukowi, ale co zrobić.    Do tego ambitna ja stwierdziła, że pójdzie na dwie olimpiady, bo luzik, da sobie rade. I w konsekwencji tego moje życie to teraz poniedziałkowe oglądanie Outlandera (<3) ,  nauka historii, wkuwanie do sprawdzianów i myślenie o tychtrudnychidziwnychwierszachnakonkurszpolskiegooooo     (włącznie z   wkurzaniem się na Mickiewicza za jego chorą Odę do młodości i śmieszkowaniem ze Słowackiego) , i innych nieciekawyc...